wtorek, 15 lipca 2014

Jak to się zaczęło. (Rozdział 1)

Pewnego pięknego kończącego szkołę dnia podbiegła do mnie jedna z moich koleżanek. Roxi z wielkim zapałem wykrzyczała mi na korytarzu szkolnym,że zdobyła dwa bilety na koncert One Direction w Dublinie. Mówiąc szczerze nie byłam zachwycona ani trochę(na zewnątrz, bo w środku piszczałam z radości). Błagała mnie, żebym pojechała razem z nią, bo ona nie chce jechać sama a jej siostra ma teraz praktyki i nie może jechać. Jestem dobrą koleżanką więc się zgodziłam. Dopiero po wyjściu ze szkoły dowiedziałam się, iż koncert jest w sobotę wieczorem a był piątek ale cóż... Trzeba się było zorganizować. W sobotę rano przyjechałam do niej, a jej tata odwiózł nas na lotnisko do Poznania. Cały czas trzymała w ręku nasze bilety bo jak stwierdziła: Jeśli będę miała schowane w torbie to albo zgubie albo ktoś mi ukradnie a mi nie chciała ich dać ponieważ na pewno zgubię. Kiedy przyleciałyśmy na miejsce było około godziny 17 ( wliczając w to zmianę czasu). Zaraz z lotniska szybko pobiegłyśmy do naszej znajomej Gabi. To właśnie u niej miałyśmy spać po koncercie. Przez cały czas jak nas wiozła swoim samochodem do jej domu,żebyśmy zostawiły bagaże mówiła, że nie zdziwi się jeśli nie wrócimy na noc do domu tylko przesiedzimy z jakimiś chłopakami. Mówiła to oczywiście w formie żartu (tak myślę). Na miejscu zostawiłyśmy bagaże i zaczęłyśmy się szykować na koncert... Malować, 15 razy przebierać i gadać co by było gdyby jakiś chłopak z 1D poprosił Roxi na scenę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz