czwartek, 17 lipca 2014

Rozdział 4

Weszliśmy do środka. Dom był uroczy dopóki jakieś ktosie nie zaczęły po nim latać. Jedyny Liam zainteresował się i zapytał Nialla gdzie będziemy spać. Weszliśmy na górę i zobaczyliśmy 4 pokoje. Na pierwszy ogień poszedł Zayn z wersją, że on chce spać razem z Liamem. No dobra,czemu nie. Potem ku naszemu zdziwieniu Harry chciał być w jednym pokoju z Roxi zamiast Lou. Najdziwniejsze było to, że ona się zgodziła. A Louis ten [CENZURA] człowiek zrobił nam na złość i stwierdził,że on będzie sam spać i pobiegł do dwuosobowego pokoju i zamknął drzwi na klucz. Cała reszta zrobiła dokładnie to samo. :
-Co teraz?-zapytałam z zadziwiającym brakiem niepokoju w głosie. :
-No jest jeszcze jeden pokój, ale...(otworzył mi drzwi do ślicznego zielono-czerwonego pokoju, gdzie było kilka szaf a na samym środku duże małżeńskie łóżko dookoła otoczone płatkami róż i pachnącymi świecami)... ale niedopasowany do potrzeb świeżej znajomości chyba,że zgodzisz się...-i nie dokończył sentencji tylko patrzył na mnie w nadzieji,że zrozumiem:
-Wierzę,że jesteś taki spokojny jak cię opisują to może mogłabym się zgodzić...-próbowałam dokończyć. :
-Cieszę się. Nie zawiodę cię.- i zaprowadził mnie do pokoju. :
-Aha tak na marginesie, reszta nie wie jak wygląda ten pokój więc nie musisz się martwić o jakieś dogryzki itp.-N :
-To jeszcze lepiej. Dziękuje.-Ja
Było już późno więc wszyscyśmy się pokładli do łóżek. Na początku leżeliśmy na dwóch różnych krańcach łóżka, potem zaczęliśmy rozmawiać i tak jakoś mimowolnie się do siebie zbliżyliśmy. Kiedy dotknęłam (przypadkiem przecież) jego dłoni to tak trochę się przestraszyłam. Potem przestaliśmy się już do siebie odzywać i próbowaliśmy zasnąć. Po kilku minutach:
-Śpisz?-N
-Nie, tak jakoś nie mogę.-Ja
-Idę na dół napić się, idziesz???
-Nawet, może, czemu nie...-Ja
I poszliśmy. Na dole jego kuchnia pachniała gyrosem.
-Chcesz wodę, soku, herbatę...-Niall
-Wodę. Dziękuję.-Ja
Była już około 2.30.
-Tak szczerze to przeszłabym się na spacer.-zaśmiałam się
-O tej godzinie??-zapytał śmiejąc się Niall
-No tak jak jestem u siebie w domu to czasem kiedy mnie boli głowa lubię sobie wyjść do lasu lub pochodzić po polach lub łąkach...,ale tutaj to tak trochę chyba bałabym się iść sama...-próbowałam wyjaśić moje dziwne zachowanie
-To mogę iść z tobą jeśli się boisz sama, też bym się chętnie przeszedł,o ile nie przeszkadza ci moje towarzystwo-spoważniał Niall
-Nie,w sumie możemy iść razem.-zaśmiałam się
-Dobrze, tylko chodź zakradniemy się do Hazzy i Roxi, ja się przebiorę w ciuchy Hazzy a ty się przebierzesz w ciuchy Roxi.-zaproponował
-Ale Niall,dlaczego???-lekkie zdziwienie mnie ogarnęło
-Wyjrzyj przez okno i powiedz mi co widzisz?-N
-Yyy,nie będę podchodziła, bo chyba podejrzewam.-miałam na myśli paparazzi i kamery i aparaty z fleshem i inne sprzęty służące do pozbawiania tajemnic sławnych ludzi
Podeszliśmy pod ich pokój, otworzyliśmy drzwi i zobaczyliśmy dwie kupki ciuchów ułożone przy łóżku brata i szwagierki Niall`a (było to ich małżeńskie łóżko;bielizna Hazzy i Roxi leżała na tych kupkach). Wyszliśmy z tego pokoju w wielkim szoku, ale nie mieliśmy im tego za złe. Kiedy się przebraliśmy oboje stwierdziliśmy, że do Niall`a nie pasują aż tak obcisłe spodnie. Wyszliśmy od strony ogrodu (miał piękny zadbany ogród cały zarośnięty wielkimi drzewkami owocowymi). Ledwo się wymkneliśmy biegnąc przez pole lecz niestety
jeden z paparazzich nas dostrzegł i krzyknął do reszty
-Patrzcie wszyscy!Harry Styles z jakąś laską tam biegnie!
Kiedy tylko to usłyszeliśmy, obiegliśmy wszystkie możliwe drzewa dookoła i na samym końcu schowaliśmy się w wysuszonym pobliskim rowie. Siedzieliśmy tam tak długo dopóki nie zmyli się stamtąd wszyscy dziennikarze. Po tych kilku chwilach grozy wymknęliśmy się na łąkę i chodziliśmy chwilę dookoła,rozmawiając głównie o sobie. Stwierdził, że Roxi jest typową Directionerką, a ja jestem zupełnym jej przeciwieństwem. Nie przeszkadzało mu to, a wręcz przeciwnie, podobało mu się to. Późniejsze tematy schodziły się na tezę dziwnie szybkiego zaprzyjaźnienia się Roxi z Hazzą. Zbliżała się godz.4.30. Zbieraliśmy się pomału do domu, ponieważ o godz.6.00 miałyśmy samolot. Pobiegliśmy do domu i kiedy tylko otworzyliśmy drzwi zobaczyliśmy zniecierpliwione i na pół drwiące miny Liam`a,Zayna, Louisa,Harrego i Roxi (już ubranych). Kiedy chcieliśmy im powiedzieć, że nie mogliśmy spać i bolały nas głowy, wmuszali nam swoje wyimaginowane wersje wydarzeń. Ze względu na fakt, iż miałam na sobie ubrania Roxi ona miała na sobie koszulę Hazzy, co mu nie przeszkadzało. Ze względu na to iż nie miałyśmy czasu na to, żeby się przebrać ani nie chciałam dać Roxi swoich ciuchów biedaczka była zmuszona jechać w tym co miała na sobie( byłam święcie przekonana, że już mnie nienawidzi ale pozytywnie <3). Chłopcy odwieźli nas do Gabi (która widząc to oraz Roxi, nie miała już żadnego ,,ale''), następnie odwieźli nas na lotnisko i ze względu na to, że nienawidzę pożegnań to będzie mój komentarz na koniec. (wiem,też się zawiodłam,że to nie jest happy end)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz