Weszliśmy
do środka. Dom był uroczy dopóki jakieś ktosie nie zaczęły po
nim latać. Jedyny Liam zainteresował się i zapytał Nialla gdzie
będziemy spać. Weszliśmy na górę i zobaczyliśmy 4 pokoje. Na
pierwszy ogień poszedł Zayn z wersją, że on chce spać razem z
Liamem. No dobra,czemu nie. Potem ku naszemu zdziwieniu Harry chciał
być w jednym pokoju z Roxi zamiast Lou. Najdziwniejsze było to, że
ona się zgodziła. A Louis ten [CENZURA] człowiek zrobił nam na
złość i stwierdził,że on będzie sam spać i pobiegł do
dwuosobowego pokoju i zamknął drzwi na klucz. Cała reszta zrobiła
dokładnie to samo. :
-Co
teraz?-zapytałam z zadziwiającym brakiem niepokoju w głosie. :
-No
jest jeszcze jeden pokój, ale...(otworzył mi drzwi do ślicznego
zielono-czerwonego pokoju, gdzie było kilka szaf a na samym środku
duże małżeńskie łóżko dookoła otoczone płatkami róż i
pachnącymi świecami)... ale niedopasowany do potrzeb świeżej
znajomości chyba,że zgodzisz się...-i nie dokończył sentencji
tylko patrzył na mnie w nadzieji,że zrozumiem:
-Wierzę,że
jesteś taki spokojny jak cię opisują to może mogłabym się
zgodzić...-próbowałam dokończyć. :
-Cieszę
się. Nie zawiodę cię.- i zaprowadził mnie do pokoju. :
-Aha
tak na marginesie, reszta nie wie jak wygląda ten pokój więc nie
musisz się martwić o jakieś dogryzki itp.-N :
-To
jeszcze lepiej. Dziękuje.-Ja
Było
już późno więc wszyscyśmy się pokładli do łóżek. Na
początku leżeliśmy na dwóch różnych krańcach łóżka, potem
zaczęliśmy rozmawiać i tak jakoś mimowolnie się do siebie
zbliżyliśmy. Kiedy dotknęłam (przypadkiem przecież) jego dłoni
to tak trochę się przestraszyłam. Potem przestaliśmy się już do
siebie odzywać i próbowaliśmy zasnąć. Po kilku
minutach:
-Śpisz?-N
-Nie,
tak jakoś nie mogę.-Ja
-Idę
na dół napić się, idziesz???
-Nawet,
może, czemu nie...-Ja
I
poszliśmy. Na dole jego kuchnia pachniała gyrosem.
-Chcesz
wodę, soku, herbatę...-Niall
-Wodę.
Dziękuję.-Ja
Była
już około 2.30.
-Tak
szczerze to przeszłabym się na spacer.-zaśmiałam się
-O
tej godzinie??-zapytał śmiejąc się Niall
-No
tak jak jestem u siebie w domu to czasem kiedy mnie boli głowa lubię
sobie wyjść do lasu lub pochodzić po polach lub łąkach...,ale
tutaj to tak trochę chyba bałabym się iść sama...-próbowałam
wyjaśić moje dziwne zachowanie
-To
mogę iść z tobą jeśli się boisz sama, też bym się chętnie
przeszedł,o ile nie przeszkadza ci moje towarzystwo-spoważniał
Niall
-Nie,w
sumie możemy iść razem.-zaśmiałam się
-Dobrze,
tylko chodź zakradniemy się do Hazzy i Roxi, ja się przebiorę w
ciuchy Hazzy a ty się przebierzesz w ciuchy Roxi.-zaproponował
-Ale
Niall,dlaczego???-lekkie zdziwienie mnie ogarnęło
-Wyjrzyj
przez okno i powiedz mi co widzisz?-N
-Yyy,nie
będę podchodziła, bo chyba podejrzewam.-miałam na myśli
paparazzi i kamery i aparaty z fleshem i inne sprzęty służące do
pozbawiania tajemnic sławnych ludzi
Podeszliśmy
pod ich pokój, otworzyliśmy drzwi i zobaczyliśmy dwie kupki
ciuchów ułożone przy łóżku brata i szwagierki Niall`a (było to
ich małżeńskie łóżko;bielizna Hazzy i Roxi leżała na tych
kupkach). Wyszliśmy z tego pokoju w wielkim szoku, ale nie mieliśmy
im tego za złe. Kiedy się przebraliśmy oboje stwierdziliśmy, że
do Niall`a nie pasują aż tak obcisłe spodnie. Wyszliśmy od strony
ogrodu (miał piękny zadbany ogród cały zarośnięty wielkimi
drzewkami owocowymi). Ledwo się wymkneliśmy biegnąc przez pole
lecz niestety
jeden
z paparazzich nas dostrzegł i krzyknął do reszty
-Patrzcie
wszyscy!Harry Styles z jakąś laską tam biegnie!
Kiedy
tylko to usłyszeliśmy, obiegliśmy wszystkie możliwe drzewa
dookoła i na samym końcu schowaliśmy się w wysuszonym pobliskim
rowie. Siedzieliśmy tam tak długo dopóki nie zmyli się stamtąd
wszyscy dziennikarze. Po tych kilku chwilach grozy wymknęliśmy się
na łąkę i chodziliśmy chwilę dookoła,rozmawiając głównie o
sobie. Stwierdził, że Roxi jest typową Directionerką, a ja jestem
zupełnym jej przeciwieństwem. Nie przeszkadzało mu to, a wręcz
przeciwnie, podobało mu się to. Późniejsze tematy schodziły się
na tezę dziwnie szybkiego zaprzyjaźnienia się Roxi z Hazzą.
Zbliżała się godz.4.30. Zbieraliśmy się pomału do domu,
ponieważ o godz.6.00 miałyśmy samolot. Pobiegliśmy do domu i
kiedy tylko otworzyliśmy drzwi zobaczyliśmy zniecierpliwione i na
pół drwiące miny Liam`a,Zayna, Louisa,Harrego i Roxi (już
ubranych). Kiedy chcieliśmy im powiedzieć, że nie mogliśmy spać
i bolały nas głowy, wmuszali nam swoje wyimaginowane wersje
wydarzeń. Ze względu na fakt, iż miałam na sobie ubrania Roxi ona
miała na sobie koszulę Hazzy, co mu nie przeszkadzało. Ze względu
na to iż nie miałyśmy czasu na to, żeby się przebrać ani nie
chciałam dać Roxi swoich ciuchów biedaczka była zmuszona jechać
w tym co miała na sobie( byłam święcie przekonana, że już mnie
nienawidzi ale pozytywnie <3). Chłopcy odwieźli nas do Gabi
(która widząc to oraz Roxi, nie miała już żadnego ,,ale''),
następnie odwieźli nas na lotnisko i ze względu na to, że
nienawidzę pożegnań to będzie mój komentarz na koniec. (wiem,też
się zawiodłam,że to nie jest happy end)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz