Spało
się wyjątkowo dobrze, jak na hałas spowodowany wrzeszczeniem fanek
i wielkimi estradowymi głośnikami. Kiedy nagle podczas snu poczułam
jakby ktoś delikatnie próbował mnie dobudzić. Otworzyłam oczy i
znowu pierwsze co zobaczyłam to duże błękitne oczy tego samego
osobnika co na widowni podczas koncertu ( tak na serio to myślałam,że
to był tylko sen, gdyż kiedy się budziłam myślałam,że jestem w
domu i to był tylko sen. Piękny sen :)). :
-Wszystko
dobrze?-spytał trochę zaniepokojony Niall. :
-Tak,
tak wszystko w porządku, po prostu byłam troszkę
zmęczona-powiedziałam uspokajająco. :
-Twoja
kumpela świetnie się z nami bawi co nie?-zaśmiał się Niall i
pokazał mi wielką kupkę ludzi. Ludzi leżących na podłodze i
siłujących się ze sobą. W środku tej kupki ludzi była Roxi.
Głupio mi było za nią więc szybko wstałam i chciałam ją
przywołać do porządku, ale po pierwsze nie dało się, a po drugie
Nialler stwierdził, że im to nie przeszkadza. Potem reszta zespołu
chciała, abyśmy do nich dołączyli, ale nam się nie chciało ( i
nie chcieliśmy się zbłaźnić, ale to tak na marginesie). :
-Gdzie
będziecie spały?- zapytał Niall. :
-W
sumie jeszcze tak do końca nie wiem. Chyba u naszej koleżanki,ale
nie chcemy jej robić problemu bo dzisiaj jej chłopak przyjeżdża...
a zresztą po co ja ci to mówię. Nie ważne.- odpowiedziałam. :
-Właśnie
że ważne!.A może nie zechciałybyście przenocować u mnie? To
całkiem niedaleko. Max. 15km.-N :
-Bo
ja wiem, nie chcemy robić kłopotu...-Ja, :
-Ale
ja nalegam-N :
-No
mogę się zapytać Roxi ale nie wiem, czy będzie chciała...-Ja:
-Ale
co? Gdzie? Jak co???:wyrwała się zza moich pleców Roxi. :
-Przenocujecie
u mnie?-N
I
właśnie w tym czasie wszyscy chłopacy jak szło Harry,Liam,Louis i
Zayn krzyknęli Nocowanko u Niallerka!!! :
-Ale
ja...-N
I
nie zdążył dokończyć ponieważ wszyscy chłopcy uciekli do
garderoby. :
-No
niech już im będzie- stwierdził lekko zdławionym głosem. :
-Ale
nie, na pewno będziemy sprawiały kłopot-próbowałam się z tego
jakoś wymigać :
-Nosz
nie gadaj tyle, Niall bierz ją bo się nigdy nie zdecyduje- warkła
ze śmiechem na ustach Roxi.
Oby
dwoje popchnęli mnie i wyszliśmy na ulice. Zaraz wszyscy chłopacy
za nami z walizkami. Kiedy podjechała limuzyna nie wiedziałam co
zrobić, i czekałam tylko, żeby ktoś mi powiedział co dalej.
Limuzyna miała 5 oddzielanych komór. Po jednej dla każdego z
chłopców. Niall miał dokładnie w samym środku. Otworzył mi
drzwi od swojego przedziału i kiedy mu podziękowałam i wsiadłam
zobaczyłam z przodu i z tyłu dwa przesuwane okienka. Była to jakby
łączność między chłopakami. Roxi wsiadła do przedziału
Harrego. Przed nami był przedział Louisa a za nami Liama. Wszyscy
pootwierali okienka, tylko nie my.
Byliśmy
już w drodze do Mullingar. Całą jazdę rozmawiałam z Niallem ale
jednocześnie czułam się dosyć nieswojo, tak trochę nerwowo
gotowa na wszystkie możliwe możliwości. Potem chłopacy zaczęli
się śmiać, że u nas jet trochę za cicho jak na samą rozmowę i
zaraz potem mocowali się z naszymi okienkami. Otworzyli. Niall
widział chyba mój niepokój.:
-Spokojnie-N
:
-Jak
na wojnie-zaśmiałam się a razem ze mną wszyscy w całej limuzynie
łącznie z kierowcą. Trochę się poczułam lepiej ale nadal byłam
zdenerwowana. Wreszcie po jakichś 20 minutach jazdy dojechaliśmy do
Mullingar i zarazem pod dom Nialla.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz