Po
przyjeździe do Polski wróciłyśmy do mojego domu, gdyż,iż,ponieważ
wcześniej nasi rodzice postanowili,że wyjadą razem do Holandii na
wakacyjne zbiory szparagów, a że my możemy zostać już same w
domu (i bezsensownym jest,żeby tracić dwa domy skoro i tak cały
czas razem będziemy spędzały czas) będziemy razem mieszkały u
mnie w domu. Cieszyłyśmy się z tego powodu ale miałyśmy taki
jakiś dziwny smutek w sercach. Z jednej strony zaje*biście, że
będziemy razem mieszkały i to same bez rodziców, ale z drugiej
strony tak jakoś dziwnie się zrobiło ze względu na tamten nasz
wyjazd na koncert. Roxi cały czas mówiła,że jej smutno z tego
powodu, ja próbowałam to ukryć, bo nie chciałam,że by widziała,
że polubiłam Nialla mimo tego,że zarzekałam się, że nigdy to
nie nastanie. To był dopiero początek wakacji. Poradziłam
Roxi,żeby przestała o tym wszystkim myśleć, i zapomniała, o tym
że gdziekolwiek byłyśmy. Na nią to podziałało, na mnie moja
rada nie podziałała. Cały czas o nim myślałam. Jakieś 7 dni, 5
godzin i 30 minut (tak,to nie żart) po powrocie do domu po tym
smutnym rozstaniu w nocy około godziny 23.00 usłyszałyśmy pukanie
do drzwi.
-Jest
taka straszna burza, taka późna godzina, kto nieproszony ośmieliłby
się zakłócać mój szlachecki spokój?-zaśmiała się Roxi
-Hahaha,
nie.-zaśmiałam się
-Dobra
to było śmieszne, ale na serio to nie schodź tam, niech ten ktoś
idzie sobie do sąsiadów.- rzekła
-No
weź nie przesadzaj, przecież każdemu trzeba pomóc.-skrytykowałam
I
zeszłam, kiedy byłam już pod drzwiami Roxi skoczyła mi na plecy (
myślałam,że ją zarżnę) .
-Tylko
uważaj, proszę cię. -coś tam pieprzyła Roxi
-Jeśli
masz zamiar mi marudzić tutaj to wracaj do łóżka.
-zniecierpliwiłam się
I
otworzyłam drzwi (normalnie jak w jakimś horrorze... Roxi trzyma
kij baseball'owy, a ja trzymam drzwi, podczas kiedy walnął piorun i
była błyskawica). Dziwne co najwyżej było to,że tego kija, ci
goście się nie przestraszyli. To nie byli normalni goście. Musieli
nas znać,chociaż my nadal nie widzieliśmy ich twarzy, ponieważ
były zasłonięte kapturami i mokrymi włosami.
-Yyyyy
w czym mogę pomóc???- zapytałam się trzem osobą stojącym przede
mną.
Pierwsza
osoba zdjęła kaptur i zapytała się:
-Czy
możemy wejść?- zapytał z uśmiechem Niall
-Nie-
krzyknęła Roxi nie poznając twarzy
-Zamknij
ryj!-wrzasnęłam na nią
-
Też cię kocham :*-słodko zaśmiała się Roxi
-Ekhemm-
znacząco zakaszlał Harry
-A
z kim mamy przyjemnosć?-zapytałam mimo,że już poznałam kto to
był i się uśmiechnęłam
-Niall
Horan madame...-i ucałował moją rękę
-Proszę,
nie ma problemu,wejdźcie. - szybko ich zaprosiłam
I
Harry, Louis i Roxi wprowadzili Zayna i Liama z samochodzu do domu i
zaczęli wnosić bagaże, a Niall zaczął opowiadać mi skąd się
tu wzięli. W tym czasie przygotowywałam herbatę i jedzenie( dużo
dużo jedzenia bo Niall i Lou). Potem te obowiązki przejęła Roxi,
a ja zajęłam się nastawianiem nogi Liama (było z tym dosyć dużo
roboty, ponieważ miał problem z kolanem, miał na sobie ciutkę
zbyt Hazzowe spodnie[dla debili ciasne] i wstydził się poprosić o
zdjęcie mu spodni, ponieważ sam sobie nie mógł dać rady, a
chłopacy byli zajęci[chociaż nie mam bladego pojęcia co robił
jego najlepszy przyjaciel Niall] i zostałam mu tylko ja, w końcu
jednak wyjaśniłam mu,że to dla jego zdrowia muahahahaha). Wszyscy
skończyli, akurat wtedy, kiedy mu kończyłam nastawiać nogę i
akurat wtedy, kiedy jeszcze nie zdążył wciągnąć na siebie
spodni, Była beka nie ma co, ale to wszystko dla jego zdrowia. Potem
wszyscy poszliśmy do kuchni zjeść i napić się. Tak w sumie
półtora kilo mięsa które miałyśmy mieć z Roxi na 3 kolejne dni
nie starczyły i musiałyśmy dać im nasze chipsy „na wyjątkową
okazję”. Jak już wszyscy odzyskali siły w miarę ich możliwości
zaczęli nam opowiadać do końca skąd się tak właściwie tam
wzięli. Okazało się, że byli na wycieczce po Polsce. Jechali po
kolei do Warszawy, Gdańska, Krakowa i Poznania. Potem przejeżdżali
przez Wrześnie do Gniezna, chociaż nie mieli tego w planach,
ponieważ mieli jechać przez Niemcy do UK. Utknęli w błotnistym
lesie. Liam i Zayn wypychali samochód z błota, w tym czasie Zayn
się przeziębił, a Liam się przewrócił i upadł na jakiś
kamień. Ten las to był Gnieźnieński Las Miejski. Kiedy z niego
wyjechali okazało się,że Liam i Zayn nie mogą jechać dalej, nie
mogą jechać do szpitala, ponieważ nie mają jakiś tam potrzebnych
papierów czy czegoś tam...
-No
dobra dobra wszystko ogarniam, ale skąd wiedzieliście gdzie ja
mieszkam, bo nie pamiętam,żebym wam mówiła... -zapytałam po
usłyszeniu historii
-Niall...-
powiedzieli wszyscy oprócz mnie i niego oczywiście
-No
to nie jest takie ważne, grunt że wiedziałem...-tłumaczył Niall
-Ok,ok
i tak nam wszystko powiesz podczas gry-zaśmiał się szatańsko
Harry
Nialler
zrobił groźną minę i popatrzył na Harrego. Niestety Niall jest
zbyt słodki żeby robić groźne miny, więc wszyscy zamiast się go
bać zareagowali na niego jak na słodkie miny kotków w internecie.
Widząc,że robi mu się niezręcznie zaproponowałam rozdzielenie
pokoi. Oczywiście dwa porywcze dzikusy (Harry i Roxi) znowu wyrwały
się jako pierwsze i wybrały sobie różowy pokój. W moim pokoju
ulokował się Lou, a w pokoju mojej siostry Zayn i Liam, więc
zielony pokój pozostał mi i Niallowi. Była noc, poszliśmy spać.
Tak samo się zachowywaliśmy jak u Nialla. Na początku na dwóch
końcach łóżka, a później coraz biżej w miarę rozmowy.
-Wiesz
co nie napiłam się. Idę na dół idziesz ze mną?-zapytałam z
nadzieją,że pójdzie ze mną
-Pewnie,
też mi się chce pić.-odpowiedział a ja nie panując nad sobą
uśmiechnęłam się do niego co niestety zauważył i odwzajemnił
Zeszliśmy
na dół, napiliśmy się i Niall zaproponował, żebyśmy się
przeszli. Tutaj mogliśmy się ubrać w swoje ubrania, ponieważ nikt
nie wiedział,że oni tu są. Wyszliśmy w stronę lasu. O godzinie
3.15 iść do lasu, bardzo mądrze... Weszliśmy do lasu i szliśmy
taką dość szeroką ścieżką. Rozmawialiśmy o wszystkim, a w
szczególności o wakacyjnych planach, kiedy nagle potknęłam się o
korzeń wyrastający z ziemi. Niall przytrzymał mnie. Prawą jego
rękę która była przy mojej klatce piersiowej wycofał, ale lewą,
która była za moimi plecami została nadal mnie trzymając. Niall
przybliżał mnie do siebie i patrzył pytającym wzrokiem czy może
tak ze mną iść. Nie miałam nic przeciwko temu, a wręcz
przeciwnie. Przysunęłam się do niego bliżej aby pokazać mu,że
może. Rozmawialiśmy dalej tak idąc przez las dopóki Nialler nie
wpadł na genialny pomysł przeniesienia mnie przez bajorka z kałuż,
które ciągnęły się prawie 400 metrów. Nalegałam,żeby tego nie
robił ponieważ jestem na to za ciężka, ale on się upar,że sam
to oceni. Niosąc mnie w stylu ślubnym stwierdził przy okazji,że
Roxi jest dużo cięższa choć była niższa ode mnie co tak lekko
podniosło mnie na duchu. Przeniósł mnie i wyszliśmy na taką
polanko-górkę gdzie powoli wstawało słońce. Staliśmy tam,
dopóki nie dotknęłam jego ręki, która nie wahając się chwyciła
mnie mocno i nie zamierzała puścić. Kiedy splótł nasze palce
lekko się zarumieniłam nad czym nigdy nie mogłam zapanować,więc
zaczęłam oglądać moje buty które w tym czasie wydawały się
bardzo interesujące. Kiedy zrobiło mi się zimno nic nie mówiłam
na ten temat ale on zauważył chyba,że się trzęsę i przytulił
mnie mocno po czym dał mi swoją bluzę. Na początku upierałam
się,że będzie mu zimno ale on stwierdził,że jeżeli mu będzie
zimno to on ma na to wyjście.Niewerbalnie wyjaśnił mi,że chodziło
o przytulanie się. Niestety jego popielata dużo na mnie za duża
bluza była tak miękka i ciepła,że nie było mowy o tym,abym mu ją
kiedykolwiek oddała. Najgorsze jest to,że mam bardzo wyostrzony
węch(bardziej jak u psa niż u człowieka) i miałam takie coś w
sobie,że lubiłam lub zakochiwałam się w chłopakach,których
zapach bardzo mi się podobał. Niech to. Jak on zajebiście pachniał
<3.Kiedy słońce wstało wracaliśmy powoli do mojego domu.
Usłyszeliśmy,że reszta nadal śpi więc szybko weszliśmy do
łóżka. W ostatniej chwili, gdyż Harry i Roxi obudzili się w nocy
i wyimaginowali sobie,że gdzieś poszliśmy(co za bzdury prawda?).
„Obudzili” nas i opowiadali o tym co wydawało im się,że
robimy. Ja jak zwykle ze srogą miną,że to jest niemożliwe,
ponieważ nawet się nie znamy. Roxi miała pewne podejrzenia, ale po
moich złych minach poznała,że ma sobie swoje gdybanie zatrzymać
dla siebie. Roxi i Harry mieli z nas największą bekę kiedy
zauważyli,że śpimy w jednym łóżku przez co zastanawiali się
ile i jakie łóżka były w naszym pokoju u Nialla ale zaraz mi
powiedzieli,że nic nie powiedzą reszcie co nam było na rękę...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz